- Nie. Ta praca jest moją jedyną. Może wygląda na łatwą, ale taka nie jest. - popatrzyłam na niego. - Ale twój piesek jest słodki. - kucnęłam i podrapałam szczeniaka za uchem, a ten skrzywił łepek, aby dalej go drapać.
- Też tak myślę. - posłał mi uśmiech
Zajmowałam się tylko szczeniakiem. Postanowiłam podejść do większych i ich również pogłaskałam. Nie boję się psów i pochodzę prawie do każdego, a kiedy widzę, że jakiś biegnie to go wołam i głaszczę. Wiem, że to jest ryzykowne, bo może mnie ugryźć, ale jedyna moja zasada to taka, że nie zbliżam się do psa kiedy szczeka i ucieka. Nie wołam go na siłę.
- Ty też masz fajnego psa. - dodał po chwili
- Ta bardzo. Nie przepada za szczeniakami i innymi psami no i także ludźmi, ale nie gryzie ich. Jeśli tylko go zaczepią to warczy robi się trochę agresywny. Jako szczeniak był bardziej słodszy. - wyjęłam telefon z kieszeni i poszukałam zdjęcia. - To on jeszcze jako szczeniak. Ten po lewej. Taka mała i słodka kuleczka z niego była. Jak widać miał też dwójkę rodzeństwa.
- Heh no bardzo śliczny, ale też tłuściutki. - zaśmiał się. - Ma dość nietypowe imię. Pierwszy raz się z takim spotkałem. - pogłaskał jednego ze swoich psów
- Też takiego nigdy nie słyszałam. Z hiszpańskiego to znaczy "dobry". Już teraz to nie za bardzo fajnie brzmi, ale po hiszpańsku jest dużo lepiej. - zaśmiałam się
- Umiesz hiszpański? - zdziwił się
- Oczywiście. Ale od razu mówię, że pokazywać nie będę. - pokręciłam przecząco głową
- No dobrze. Chciałabyś może pójść na kawę? - zaproponował
- To randka? - popatrzyłam na chłopaka, ten zakłopotany nie wiedział co powiedzieć. - Toż żartuję, spokojnie. Jasne, że pójdę, ale może najpierw trzeba odprowadzić psy? - uśmiechnęłam się
- No tak. To chodźmy.
Po kilku minutach byliśmy pod domem Daniela. Chłopak wszedł na podwórko i puścił tylko psy i wyszedł.
- To co jedziemy? - posłał mi uśmiech i otworzył drzwi od samochodu
- Jasne. - wsiadłam do pojazdu
Droga przeminęłam nam w ciszy. Po kilku minutach byliśmy w małej kawiarence. Daniel otworzył mi drzwi i usiedliśmy przy stoliku.
Daniel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz