- No przecież pilnuję. - wywróciłem oczami i wziąłem go od niej. - Po prostu biegł za piłką, a że zobaczył ciebie... - wzruszyłem ramionami.
Max i Theo grzecznie stali po obu stronach moich nóg.
- Gryzą? - spytała wskazując na kagańce.
- Nie. Po prostu są tacy ludzie, którzy w różne kiełbasy wpychają trutki, gwoździe i rozrzucają po parku. Później psiaki to zjadają i dalej wiadomo. - westchnąłem. - Lepiej uważaj, żeby twój nic nie zjadł. - dodałem.
- Jasne, dzięki. - skinęła głową. - Policja w końcu powinna coś z tym zrobić. - stwierdziła a ja parsknąłem śmiechem.
- Robi, wierz mi. Tutaj nigdzie nie ma monitoringu, odciski palców z kiełbasy trudno ściągnąć z kiełbasy. A zanim ktoś z tych "wyżej" ruszy dupę i podpisze zgodę, na zamontowanie kamer na drzewach trochę minie. - wyjaśniłem, a ona spojrzała na mnie niezrozumiale. - Pracuję w policji. - westchnąłem. - Teraz przepraszam, ale chyba będę musiał się zwijać. - przypiąłem psom smycze i ruszyłem w stronę wyjścia z parku.
Nagle koło mnie znalazła się ta dziewczyna.
- Aż tak ci się śpieszy? - spytała, idąc koło mnie.
- W sumie to nie.
- Od dawna pracujesz w policji?
- Właściwie to nie. Jeżdżę zawodowo na crossach, ale z tym jest różnie. Nie zawsze się wygrywa i ciężko byłoby z tego się utrzymać. Jako że skończyłem szkołę policyjną, złożyłem tu papiery, dostałem się i tak zostałem. Lubię obie "prace" - odpowiedziałem. - A ty coś jeszcze robisz?
Angela?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz