- Hm. Od jakichś trzech lub czterech lat. W zasadzie to już jako nastolatka byłam całkiem samodzielna, ale że jako jestem jedynaczką to rodzice zawsze wszystko chcieli zapewnić i abym miała wszystko co najlepsze nawet jak nic od nich nie chciałam, ale nie chciałam także zrobić im przykrości. A ty od ilu? - wzięłam na łyżeczkę kawałek ciasta i go zjadłam
- Długo. Ja dopiero pół roku. Wcześniej mieszkałem w Hiszpanii. - uśmiechnął się także biorąc kawałek ciasta
- Uuu. A więc Hiszpan? - zaśmiałam się
- Ja akurat pochodzę z Nowego Jorku, ale byłam w Hiszpanii nawet nie raz. jest bardzo pięknie.- odłożyłam widelec na pusty talerz i wzięłam łyk kawy
- Tak. A gdzie jeszcze byłaś?
- W zasadzie to prawi cały świat zwiedziłam. Uwielbiam podróżować. W najbliższym czasie zamierzam jechać do Chorwacji, ale jak na razie nie mam z kim i nie wiem czy szefowa da mi wolne, ale jest wyrozumiała, więc będę ją prosić. Tak poza tym co dziś będziesz robić?
- Pewnie pójdę do domu dam psom jeść i wieczorem idę na trening. Motocross i te sprawy. - posłał mi uśmiech
Siedząc tak usłyszałam jak przyszedł mi sms. Sięgnęłam po telefon i go odblokowałam. Była to moja szefowa. Napisała, że mam być zaraz w pubie, ale za to kończyłam wcześniej. Pożegnałam się z Danielem i pobiegłam do pracy. Weszłam i było całkiem sporo ludzi, mimo, że jest jeszcze wcześnie.
***
Minęło kilka godzin i była już chyba dwudziesta pierwsza. Zaszłam do domu i dałam jeść zwierzętom. Nie miałam co robić, wiec pomyślałam, że może odwiedzę Daniela. Nie wiedziałam czy jest tam otwarte, ale i tak nie miałam co robić. obaczyłam w internecie gdzie to dokładnie się znajduje. Było nawet dość daleko, wiec byłam zmuszona pojechać samochodem. Niektórzy myślą tylko, że jeżdżę nim, aby się popisać, ale nie moja wina, że akurat ten mi się podobał więc go sobie kupiłam. Wsiadłam do auta i pojechałam w wyznaczone miejsce. Zaparkowałam i weszłam na sporą halę. Było dość głośno. Weszłam dalej i ujrzałam chłopaka, który jeździł. Był dość zdenerwowany i nic mu nie wychodziło. Nie które czynności powtarzał kilka razy. Jednak w pewnej chwili się przewrócił. Miałam nadzieje, że nic mu się nie stało. Zdjął kask i rzucił nim z całej siły o ziemię, następne usiadł i schował twarz w dłonie. Podeszłam do niego bliżej.
- Wszystko okej? - kucnęłam przy nim
Daniel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz