poniedziałek, 24 lipca 2017

Od Daniela c.d Angeliki

Idąc na trening wiedziałem, że nie będzie łatwo. W końcu "trener" mnie wystawił. Chociaż może to i dobrze... za każdym razem, kiedy go widziałem miałem ochotę dać mu w pysk, kiedy się uśmiechał miałem przed oczami scenę, gdy widzę go z moją dziewczyną, byłą dziewczyną w łóżku. Brr. W każdym razie w ogóle nie szła mi dzisiaj jazda, nie będę zganiać na motor bo wiem, że to moja wina. Jestem zdenerwowany a w takim nastroju trudno o powodzenie w czymkolwiek. Po jednym z wyskoków źle wylądowałem i zaliczyłem glebę. Po tym bolała mnie kostka i ręka. Wkurzony jednak wstałem, ściągnąłem kask i rzuciłem nim mocno o ziemię po czym usiadłem z powrotem na zimi i schowałem twarz w dłonie. To wszystko jest bez sensu, zawody niedługo a ja jestem przygotowany jak jestem. Czyli prawe wcale.
- Wszystko okej? - usłyszałem nagle znajomy już mi głos.
Zmarszczyłem lekko brwi po czym westchnąłem ciężko.
- Tak... - mruknąłem. - Nie... wszystko się spieprzyło. - wsunąłem dłonie we włosy.
- Co się dzieje? - położyła dłoń na moim ramieniu.
- Nic... po prostu... za kilka tygodni mam zawody. Mój "trener" właśnie mnie wystawił a zanim znajdzie się nowego... trochę minie. Jestem po prostu nieźle wkurzony bo ten mój trener to straszny dupek, niedawno... a dobra, nie ważne. - zacisnąłem lekko dłoń na włosach. - Przykro mi że musiałaś widzieć tą żenjącą glebę.
- Daj spokój. - wywróciła oczami. - Nic ci się nie stało?
- Boli mnie kostka i ręka, ale to nic takiego. - wzruszyłem lekko ramionami. - Chcesz coś do picia? Są tu soki ze świeżych owoców, ja stawiam. - zaproponowałem.

Angelika?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Layout by Alessa Belikov