Dziś naprawdę było strasznie gorąco. Przebudziłam się koło siódmej trzydzieści. Jak na mnie było to dość wcześnie. Dziś akurat miałam nocną zmianę w pubie, więc w pracy musiałam być o dziewiątej wieczorem. Lubię tą pracę. Sporo mi płacą, szefowa tak jak i inni pracownicy są dla mnie bardzo mili. Jednak najbardziej czego nie lubię to tych wszystkich nachlanych i napalonych gości, którzy za każdym razem próbują podrywać kelnerki i traktują nas jak przedmioty. To jest strasznie męczące. Na szczęście jest jedna zasada. Jest ona taka, że klient nie może dotknąć kelnerki. Oczywiście bez jej zgody, jednak rzadko się zdarza, aby jakakolwiek dziewczyna pozwalała na takie traktowanie. Wszystkie pracownice są porządne, choć zdarzały się te mniej porządne, ale szefowa od razu je zwalniała. Jeśli jednak zdarzyła by się sytuacja, gdyby klient zrobiłby coś niestosownego to wystarczyło wezwać ochroniarza, który był bardzo miły, a takich typów od razu się pozbywał. Poszłam do łazienki i zrobiłam lekki makijaż po czym poszłam się ubrać.
Nie byłam głodna, wiec nic nie zjadałam. Dałam tylko jeść dla Buena i Demona, lecz pies nie za bardzo był zainteresowany jedzeniem i pobiegł ze mną do pokoju. Wyjęłam z szafy zwykły biały t-shirt z napisem i poszarpane spodenki. Wzięłam, także dodatki w postaci dwóch bransoletek na prawej ręce i powiesiłam okulary na bluzce. Pies od razu wiedział gdzie idziemy i szybko podbiegł do drzwi mieszkania. Złapałam za smycz i wyszłam z nim zamykając je na klucz. Dobrym miejscem na zabrnie psa, aby się wybiegał będzie park. Jest tam wiele osób z psami, ale także bez. Najważniejsze co było to woreczki na odchody psa. Miejscowi policjanci tego pilnowali. Kiedy kogoś piesek się załatwił od razu musiało być to posprzątane. Taka była zasada, jeśli chciało się przebywać ze swoim pupilem w parku. Stojąc sobie spokojnie, nagle podbiegł do mnie mały szczeniak owczarka niemieckiego. Był taki słodki, że musiałam go pogłaskać. Kucnęłam i dałam powąchać rękę dla szczeniaka, a ten od razu zaczął skakać ze szczęścia i się mnie nie bał. Znów stanęłam, a piesek zaczął obwąchiwać Buena. Pies nie był za bardzo z tego powodu zadowolony i wystawił zęby. Ogólnie nie przepadał jakoś bardzo za szczeniakami, jednak gdyby taki się w domu u mnie zjawił to pewnie z czasem by się przyzwyczaił. Odsunęłam Buena od szczeniaka. Nagle podbiegł do mnie chłopak.
- Wybacz za niego. - złapał za obrożę szczeniaka i przyciągnął go do siebie
- Spoko, ale radzę go bardziej pilnować. - spojrzałam na niego
- Dobrze będę. Ładny pies. - popatrzył na Buena i chał go pogłaskać, jednak pies od razu zaczął groźnie warczeć
- Lepiej go nie głaszcz. A teraz muszę iść. - odeszłam z psem bez pożegnania i powędrowałam do domu. Było tak gorąco, że już nie chciałam dalej chodzić. Bueno, chyba też, ponieważ miał dość grubą sierść i na pewno było mu gorąco. Weszłam do domu i od razu poczułam przyjemne i zimne powietrze. Usiadłam na łóżku i włączyłam TV miałam czas do dwudziestej pierwszej, więc zrobiłam sobie maraton filmów.
***
Kiedy się obejrzałam już było w pół do dziewiątej. Od razu dałam jeść zwierzakom i wyszłam z domu. Na miejscu byłam dość szybko. Weszłam do środka i przywitałam się ze wszystkimi. Było już dość sporo osób. Na pewno dziś szefowa sobie zarobi. Poszłam za ladę i wzięłam tacę, a także notatnik, w którym zapisywałam co klienci sobie życzą. Podeszłam do jednego ze stolika, w którym siedział jakiś chłopak. Kiedy wychylił się spoza karty zorientowałam się, że to ten chłopak, którego spotkałam w parku.
Daniel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz