Od razu po powrocie do domu, zająłem się pisklęciem. Do końca nie wiedziałem co mu potrzeba, kiedyś oglądałem film, jak mały chłopiec znalazł właśnie pisklę, ale niewiele z niego pamiętam. Dzięki informacją w internecie, przygotowałem mu miłe gniazdko w pustym kartonie po butach. Obserwowałem go chwilę, jednak wiedziałem, że nie mogę sobie pozwolić na podziwianie go godzinami, ponieważ mam jeszcze parę rzeczy do zrobienia a wieczór zbliża się nieubłaganie szybko. Ale w sumie to się ciesze, uwielbiam swoje treningi. Tak więc spakowałem torbę i poszedłem na siłownię. Wróciłem z niej po trzech godzinach. Przekąsiłem coś lekkiego i usiadłem na kanapę, włączając telewizor. Najwyższy czas na odrobinę przerwy.
Trening miałem o 19, więc wyszedłem z domu już godzinę wcześniej, jako że musiałem się przebrać, dolać paliwo etc. Przed tym jednak wypuściłem jeszcze psy na ogródek i zerknąłem do pisklaka.
Trening minął trochę inaczej niż zwykle, ponieważ nie było na nim trenera. Miałem się z nim spotkać godzinę po treningu w pubie, podobno musiał o czymś ze mną porozmawiać a to nie sprawa na telefon. Aż się boję. Ale jako że miałem jeszcze godzinę, wróciłem do domu, wpuściłem psy do środka i poszedłem pod prysznic. Później nakarmiłem malucha i pojechałem do wyznaczonego pubu. Usiadłem do wolnego stolika, musiałem na niego jeszcze czekać, dlatego też zacząłem przeglądać kartę. Nagle podeszła do mnie kelnerka, odłożyłem wiec menu na stolik. Okazało się, że to ta sama dziewczyna z parku.
- Podać coś? - spytała.
- Na razie nie, dziękuję, czekam na kogoś. - uniosłem lekko lewy kącik ust.
Dziewczyna skinęła głową i odeszła. Niedługo po tym przyszedł Will, trener i usiadł naprzeciw mnie. Minę miał poważną.
- Zamówiłeś coś? - spytał odkładając marynarkę na bok. Pokręciłem jedynie przecząco głową. Ponownie podeszła do stolika tamta dziewczyna.
- Podać coś? -spytała ponownie, będąc gotowa do zapisywania zamówienia.
- Tak, ja poproszę... piwo i frytki w tej jakiejś waszej panierce. Wyśmienite. - uśmiechnął się. - A ty młody chcesz coś? - skierował wzorok na mnie.
- Nie, dzięki. - westchnąłem i skrzyżowałem ręce na piersi.
Kelnerka odeszła.
- O czym chciałeś pogadać?
- Właśnie... Daniel... - westchnął ciężko. - Chyba będzie musiał znaleźć nowego trenera. - powiedział bawiąc się chusteczką.
- Żartujesz? - spytałem zaskoczony. - Za trzy tygodnie są zawody...
- Dramatyzujesz - wywrócił oczami - Po prostu dostałem... lepszą ofertę. - wzruszył ramionami.
No nie... nie wierzyłem w to co słyszę. Co za dupek...
- Twój sponsor na pewno znajdzie nowego trenera. - stwierdził.
W tym samym momencie przyszła kelnerka z zamówieniem Willa.
- Niezły z ciebie dupek. - mruknąłem. - Fajnie przekonać się o tym kurwa drugi raz. Ach ta moja naiwność. - mruknąłem i chwyciłem w rękę bluzę, po czym minąłem kelnerkę rzucając krótkie "Dobranoc" i wyszedłem wkurzony.
- Daniel no... -odwrócił się jeszcze za mną ale wyszedłem z lokalu nie słuchając go. - Ach ta młodzież.... - powiedział do dziewczyny i zapłacił jej dając przy tym napiwek.
Ja poszedłem do parku, usiadłem na ławce i wsłuchałem się w swierszcze. Naprawdę uspokajał mnie ich dźwięk. Siedziałem tak bardzo długo.
Angelika?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz