sobota, 22 lipca 2017

Od Angeliki CD Daniela

Chcąc już wychodzić, nagle bardzo głośno zagrzmiało na co krzyknęłam. Popatrzyłam na chłopaka, który śmiał się trochę, ale nie chciał tego pokazywać.
- No bardzo śmieszne. - przymrużyłam oczy
- Co? Ja się wcale nie śmieję. - od razu zrobił poważna minę, jednak po chwili nie wytrzymał i wybuchł śmiechem.
- Długo zamierzasz się śmiać? - spojrzałam na niego i odgarnęłam mokre włosy, które spadły na moją twarz
- To tylko burza. Spokojnie obronie cię. - zażartował
- Gdybyś ty mnie bronił to już bym pewnie dawno zginęła. - uśmiechnęłam się i wyszłam z auta
- A co to miało znaczyć? - popatrzył na mnie zdziwiony
- Do zobaczenia. - odpowiedziałam stanowczo i odwróciłam się
- No ej! - krzyknął
Nawet się nie odwróciłam, ponieważ gdybym to zrobiła na pewno wdalibyśmy się w jakąś niepotrzebną dyskusję. Była już prawie czwarta rano. Wzięłam kluczyki i włożyłam je do zamka. Kiedy je przekręcałam to trochę hałasowałam i Bueno od razu się obudził i zaczął szczekać myśląc, że to złodziej. Weszłam do domu i kiedy mnie zobaczył zaczął się cieszyć i na mnie skakać. Byłam tak zmęczona, że od razu położyłam się spać.
***
Tym razem zbudził mnie Bueno. Spojrzałam na zegarek i była już jedenasta. Wstałam leniwie i poszłam dać jeść.
Znów nic nie zjadałam. W ogóle nie czułam głodu. Jak co dzień poszłam zrobić makijaż i ubrałam się tym razem w krótką bluzkę na ramiączkach z obrazkiem i spodenki, które miały niewielkie dziury. Wzięłam smycz i poszłam wyprowadzić psa. Chodząc ciągle ziewałam. Po około pół godzinnym spacerze wróciłam znów do domu i udałam się sama na spacer. Poszłam znów do parku i usiadłam na ławce siedząc jak zwykle w telefonie, nagle poczułam jak coś zimnego i mokrego dotyka mojej łydki. Trochę się wystraszyłam i nachyliłam się, aby zobaczyć co to jest. Był to ten sam szczeniak co wtedy. Chyba mnie poznał, że znów przyszedł.
- Chodź. - poklepałam po udzie i uśmiechnęłam się do pieska. ten podszedł już do mnie od przodu i wskoczył mi na kolana. Pogłaskałam go i dałam smakołyk Buena, którego wcześniej nie wyjęłam z torebki. Szczeniak był taki miły w dotyku. Dziś tez było gorąco, a on miał gęstszą sierść od mojego psa i jemu to na pewno musiało być gorąco. Siedząc tak ze szczeniakiem na kolanach podszedł ktoś do mnie. Oderwałam wzrok od pieska i spojrzałam na osobę, która stoi przede mną.
- Kovu gdzieś ty zwiał? - zabrał ode mnie psa ten sam chłopak, który odwiózł mnie wczoraj do domu
- A co ja mówiłam? Miałeś go pilnować. - zrobiłam poważną minę

Daniel?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Layout by Alessa Belikov